No dobra, może i hades spakował walizy, ale na ten moment jest tylko na wypożyczeniu. Co jednak możemy powiedzieć o jego ostatniej – ukraińskiej przygodzie?
Zanim przejdziemy do epizodu Olka w Monte, zahaczmy w wielkim skrócie o to co jeszcze działo się po drodze, zanim Polak trafił do tej wspomnianej, ukraińskiej organizacji. Wraz z końcem grudnia, stworzył się nowy polsko-duński skład ENCE. Jak wyglądała szczegółowo historia tego zespołu, można przeczytać chociażby w naszym wpisie dotyczącym odejścia Goofy’ego z ENCE.
Wiemy wszyscy, że początek był usłany różami, lecz szybko sielanka się skończyła. W ten sposób hades, wykręcając rating 1,08, pożegnał się z zespołem wraz ze swoim drugim kolegą – czyli dychą. O ile wtedy dycha zawodził, tak decyzja odnośnie Olka zadziwiła fanów. Niejedna osoba podkreślała, że był on ważnym elementem całej tej fińskiej układanki. Może nie wykręcał kosmicznych statystyk jak m0NESY czy ZywOo, ale nieraz ratował swój zespół z tarapatów czy to w clutchach czy też w zwykłych rundach.
Jaki był odzew? Każdy śmiał się, że to hades był problemem, a głosy nie ustawały – szczególnie gdy ENCE grało jeszcze gorzej bez hadesa w składzie. Olek przez około półtora miesiąca pozostawał nieaktywnym graczem na ławce rezerwowych, aż do momentu, gdy ukraińska organizacja Monte, postanowiła ogłosić jego dołączenie do ich własnej dywizji CS2. Co ciekawe przyszedł tam wraz z dychą (nie, że dostał 20 zł na peronie, tylko, że wraz z graczem o nicku dycha – red.).
Dom w „drugiej Polsce”
W ten sposób, ukraińska organizacja Monte zapełniła brakujące luki po francuskim graczu hAdji i można powiedzieć mini legendzie ukraińskiej organizacji – Woro2k. Wtedy to na profilu HLTV mogliśmy ujrzeć polską flagę przy zespole Monte. Oczywiście skutkowało to zlotem polskich kibiców oraz ich wzmożonym dopingiem na meczach. Noooo albo kurwa pisaniem na czacie: XDDDDDDDD.
Odzyskanie Kijowa 2.0
Skład wyglądał nawet fajnie i widać było, że chłopaki coś potrafią. Miesiąc później jednak odszedł STYKO, a w jego miejsce wszedł Pan kolega KEi. Szczerze? Może i otarli się o te 35. miejsce w rankingu HLTV, lecz dużo osób hejtowało przesunięcie Martina na ławkę i kolesiostwo w postaci dołączenia Kamila (skąd my to znamy – red.).
Widać było, że KEi ma o wiele mniejsze doświadczenie i jest mega nierównym zawodnikiem. Braki widać było w szczególności na takim ESL Challenger Katowice 2024, gdzie Kamil wykręcił rating 1,01. W międzyczasie świetny ukraiński trener, którym był lmbt również pożegnał się z organizacją, a jego miejsce zajął coach assistant, czyli nawrot – oczywiście znowu tu była mowa o kolesiostwie i budowaniu takiego pół 9INE/ENCE. To wszystko dało ekspresową mieszankę pięciu Polaków łącznie z trenerem + DemQQ, który postanowił uczyć się polskiego. Komunikowali się w większości w naszym ojczystym języku (będzie bez dowcipu o nawracaniu pewnej grupy etnicznej na język polski).
Jak w tym wszystkim radził sobie Hades w 2024?
Co robił wtedy hades? A no był tradycyjnie snajperem i o dziwo, po odejściu Martina powrócił do roli IGL-a. Przed prowadzeniem, Olek w jednym z sezonów CCT odnotował chociażby rating 1,26 na 7 mapach. Później były to już występy obijające się o rating około 1,07-1,12.
Okej, możemy się oszukiwać, że hades był już kiedyś IGL-em, lecz było to tylko i wyłącznie przez chwile i pod koniec polskiego 9INE. Dlatego co najwyżej powąchał (czy tam liznął) tej roli. Miał lepsze i gorsze momenty, jak to wszędzie bywa (np. podczas roboty na magazynie). Wszystko było jednak spięte klamrą w postaci turniejów tier 2-3.
Z tymi najwyższymi rozgrywkami Monte już dawno się pożegnało. To, że ich dywizja nie otrzyma zaproszenia na RMR czy to zamknięte kwale do RMR, jest niemal pewne – szczególnie po ich słabych wynikach i małej ilości punktów VRS w rankingu.
Olek, tak jak wyżej wspomnieliśmy o ratingu – statystycznie opadł z sił i nie ma co się absolutnie dziwić. Kiedy jesteś IGL-em – myślisz o wszystkim. O ułożeniu zespołu, o przeczytaniu zamiarów zawodników, o tym jak pokierować swój zespół na dany bomb site różnymi drogami. To jest oczywiste, że wtedy snajperka schodzi na drugi plan i strzelanie nie jest tak efektywne, jak w momencie kiedy masz się tylko skupić, a następnie wejść i ubić rywala. Mimo to, trzeba przyznać, że sam Olek zakończył rok bardzo udanie z ratingiem 1,10. Jak na dwie sprawowane w teamie role, to jest to imponujący wynik.
Ciężkie jest życie ulicznego IGL-a…
Warto tu zresztą poruszyć temat zawodników, którzy wcześniej nigdy nie byli prowadzącymi – ostro napierdzielali w gierce i od czapy nagle zdecydowali się przejąć role IGL-a w zespole. To, że ktoś powie, że chce się sprawdzić i czuję się na siłach (no i przy okazji się rozwinie i da coś drużynie) – nie zawsze oznacza, że tak jest. Ślady widać takie np. u Twistzza, który gra dalej dobrze, lecz przy roli prowadzącego zatracił gdzieś część tych skillowych umiejętności. Na całe szczęście w końcu zawitał tam siuhy i Kanadyjczyk może przestać być drewnem.
To czy powróci jednak do formy z FaZe, jest drugą kwestią. Każdy kto wcześniej nie miał styczności z IGL-owaniem, a został prowadzącym i później przestał nim być – przyznaje, że ciężko jest wrócić do dawnego funkcjonowania i nawyków. Mimo, iż masz inne rolę, to ciągle coś tam analizujesz i myślisz jak IGL. Stąd nie zawsze takie zmiany wychodzą na dobre.
Innym – osobnym przypadkiem – jest np. rosyjski gracz Jame. Przez bardzo długi czas grał awp + IGL-a i okej, rating miał wybitny, lecz było to bardziej spowodowane jego stylem gry, który niektórzy nazywali kutaszeniem gdzie popadnie. W momencie, gdy opuścił Virtus.pro i dołączył do Paravision, już tylko jako snajper – napiernicza jeszcze bardziej. Widać więc, że rola prowadzącego czasami ograniczała jego możliwości i dawała mu poczucie bardziej statycznej – kampiącej gry.
Panieee, ale to artykuł o Hadesie
Dążę do tego, że Olkowi zrzeczenie się roli prowadzącego wyszło tylko i wyłącznie na dobre. Widać było to po jego stylu gry. Ponownie podejmował odważniejsze decyzje oraz miał bardziej agresywne picki. Od tego właśnie jest snajper, by swoją ciężką bronią robić przestrzeń na mapie i zdobywać ważne fragi. Ogladając Hadesa, z łatwością można było stwierdzić, że sama gra z awp służy mu o wiele bardziej.
Ciąg dalszy zmian
W ten sposób wchodzimy w 2025 rok. Ze składem pożegnał się hejtowany KEI oraz kRaSnaL. W ich miejsce ściągnięto dwóch młodziaków z akademii: Gizmy’ego, który ponownie dostał szansę gry w Monte (przejął zresztą prowadzenie po Olku) oraz ryu. Obydwoje przez dwa miesiące w 2024 roku mieli swoje szanse. Wtedy nieudane, a później powrócili ponownie!
I nie ma co się temu dziwić. Ten ruch organizacji bardziej się opłaca, niż wyłożenie kasy na kolejnych zawodników. Tym bardziej, że na rynku nie było wtedy zbyt dużo ciekawych opcji. Jest to coraz bardziej popularna taktyka ściągania osób z akademii. Chociażby ENCE również zdecydowało się na ten ruch – po całym tym zamieszaniu z Polakami.
Jak nowemu Monte szło? Ponownie bez większych sukcesów, bo 2. miejsce na CCT Season 2 European Series #16 i zgarnięcie 10 000 $ dolarów, raczej nie możemy uznać za światowej sławy sukces. To skłoniło dyche (po rozegraniu wszystkich potrzebnych spotkań do ratingu VRS) do opuszczenia zespołu. Chłopaczyna chciał przerwy od gry, bo był zwyczajnie zmęczony tym co się działo na przestrzeni ostatnich miesięcy/lat. W jego miejsce wskoczył kolejny gracz z akademii: leen.
Hades się starał, lecz przyszła pora spakować walizy?
Wyniki się wcale nie poprawiły, a Monte przegrywało z coraz gorszymi składami. W tym wszystkim był hades, który: ratował zespół, ugrywał niemożliwe clutche 1vs5 czy robił potężne flicki (pewnie chodziło o mięsiste – red.). To jednak nie wystarczało, żeby samemu w pojedynkę wygrał mecz. A mając takich czterech statystów w składzie jakich ma obecnie Monte, jego statystyki także się pogorszyły. Nie miał tyle miejsca na mapie, ile by chciał jako snajper – musiał żreć gruz razem z resztą teamu.
W samym już 2025 roku ugrał rating na poziomie 1,11. Zbliżony do tego, który uzyskał w 2024 grając jako snajper + IGL. Jego styl gry zmienił się od tego czasu jednak znacznie. Łącznie przez 9 miesięcy w organizacji wykręcił rating na poziomie 1,10.
Na samym X już dawno wybrzmiewała opinia, że hades powinien odejść, a organizacja nie powinna go trzymać na siłę. Zdaniem: fanów, kibiców i osób postronnych, chłopak się tylko i wyłącznie tam marnował. 3 kwietnia konto Leaki polskiego podwórka CS2 opublikowało wpis o tym, że hades raczej pożegna się z ukraińską organizacją. Samo Monte wstawiło posta z emoji: „🧍🏻🧳👋🏻” (pismo obrazkowe takie dobre – red.).
Monte jak to Monte, lubi czasem potrollować gdzieś w socialach, więc sam post brzmiał trochę jak dowcip. Z drugiej strony Leaki mają dość rzetelne źródła informacji i dosłownie ich pojedyncze posty wskazywały, że coś było na rzeczy. Ostatecznie hades wylądował na wypożyczeniu w… G2 Esports.
Pierdolisz i końca nie widać
Okej mogę przyznać, że nie był to całkowicie artykuł poświęcony tylko i wyłącznie plotkom o odejściu hadesa. Trzeba było (nie trzeba było – red.) zwyczajnie opisać: skąd być może nadeszły te decyzję, jak grał wtedy Olek i ogólnie co się działo w szeregach Monte. Znikąd się to wszystko nie wzięło, a czynników takich decyzji było od groma – dlatego zdecydowałem się je opisać.
<lizanie dupy mode on>Hades jest bardzo dobrym snajperem. Liznął tier 1 i nie można mu odmówić determinacji oraz w miarę już fajnego doświadczenia. Stąd zasługuje na o wiele lepszą drużynę i miejmy nadzieję, że taka się w końcu pojawiła na horyzoncie. </lizanie dupy mode on>
Szczyty G2 czy FaZe raczej są nieosiągalne (chociaż w G2 wylądował – red.). Ale jakby zakręcił się ostatecznie w takich zespołach z 20-30 miejsca w rankingu HLTV, to już by było to dla niego ogromnym postępem względem pozostałych – byłych kolegów z drużyny.
Komentarz do pierdololo autora
RDV: Z racji iż tekst był i tak już 13 razy przebudowywany, a na komentarz głównego autora musielibyśmy czekać kolejny miesiąc (a potem następny na redagowanie tekstu), to pozwoliłem się wprosić na ostatni akapit.
Okazuje się bowiem, że G2 SEDES stał się faktem (przynajmniej na okres wypożyczenia) i ktoś teraz będzie musiał spiąć dupę, żeby utrzymać się w zespole. Być może tego właśnie potrzebował hades – motywacji. A może skończy jak wielu przed nim, którzy też tej motywacji potrzebowali, ale na meczach i tak nie dowozili. Druga taka szansa raczej mu się już w życiu nie trafi, więc dobrze by było, żeby z niej skorzystał. Chociaż z drugiej strony… Wiecie jak jest. Nie każdy musi być profesjonalnym graczem esportowym. Nie każdy posiada taką samodyscyplinę, żeby trenować pomimo kolejnych porażek. Dla hadesa będzie to więc swoiste być albo nie być na tej topowej pro scenie. Jeśli kolejny turniej zweryfikuje go negatywnie, to bardzo możliwe, że już więcej go nie zobaczymy na tym poziomie.
Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.
Możesz nas także wesprzeć, kupując nam kawę w serwisie buycoffee.to.