stop killing games

Petycja Stop Killing Games – mamy miesiąc na zebranie podpisów

Petycja Stop Killing Games na ostatniej prostej! Mamy tylko miesiąc, żeby zebrać brakujące podpisy!

Dzisiaj trochę nietypowo, bo są w życiu takie sytuacje, że trzeba się zebrać jako większa społeczność i zrobić coś, co w innym wypadku, mogłoby wydawać się niemożliwe. Zdaję sobie sprawę z tego, że amatorska scena esportu w Polsce, nie jest jakaś wybitnie duża, ale z waszą pomocą, powinno nam się udać dołożyć kilka głosów do petycji, która może mieć ogromny wpływ na obecne, a także na przyszłe tytuły competitive.

Mowa tutaj o akcji Stop Killing Games, która w największym skrócie, ma umożliwić nam dostęp do tytułów, które są wycofywane z dystrybucji. Głównie chodzi tutaj o wersje cyfrowe, które w przeciwieństwie do nośników fizycznych, są o wiele bardziej zależne od kaprysów: wydawców i deweloperów.

Przypadek CS:GO

Pamiętacie jak Valve wydało CS2? Wszyscy myśleliśmy, że będzie to nowa, oddzielna gra, do której przerzucone zostaną skiny z poprzedniej wersji. Nic bardziej mylnego! CS2 okazał się aktualizacją Counter-Strike’a, która zapieczętowała na wieczność, Puszkę Pandory zwaną CS:GO.

Gra nie będzie już rozwijana, ale mamy to szczęście, że nadal jest dostępna. W okrojonej formie, bez możliwości dalszego rozwoju, ale jest! Tego nie można powiedzieć o wielu innych tytułach, które najpierw były porzucane przez graczy, później przez deweloperów, a następnie usuwane przez wydawcę np. z waszej biblioteki w danym serwisie z grami.

Inne gry nie mają tyle szczęścia

Najsłynniejszy przypadek to The Crew od Ubisoftu (zwanego także w niektórych kręgach Ubishitem). Gra, która zdaniem prawników firmy na U, ponoć nigdy nie była grą, tylko usługą, do której wydawca łaskawie (za opłatą: co łaska + vat) dawał graczom dostęp. Brzmi kuriozalnie? Tak, ale zgodnie z obowiązującymi standardami, Ubishit miał do tego pełne prawo.

Takie praktyki to już norma w świecie gamingu. Bardziej obszernie na ten temat wypowiedział się niedawno Kolekcjoner CN. Okazuje się bowiem, że wersje cyfrowe gier, które w teorii dają nam nieograniczony dostęp do wielu świetnych tytułów, to także pułapka. W przeciwieństwie do fizycznych nośników, my tych gier nie mamy na wyłączność – my je tylko wypożyczamy z danego serwisu, który udziela nam na to licencji.

Oznacza to, że w praktyce, te gry są w pełni zależne od wydawcy. Jeśli ten wpadnie na pomysł, że tworzy nową wersję i chce zamknąć starą (hehe niestety nie swoją), to obecnie ma do tego pełne prawo. Nie istnieją żadne regulacje, które mogłyby takiemu wydawcy zakazać podobnych działań – albo chociaż umożliwić nam dalszy dostęp do poprzedniej wersji.

Stop Killing Games w natarciu – przynajmniej do końca lipca

I tutaj wchodzi – całe na biało – Stop Killing Games. Na szczęście nie wszyscy chcą się z obecnym stanem gamingu pogodzić. Są ludzie, którzy postanowili zrobić hamburgerom pranka i stworzyli wspomnianą wcześniej petycję, mającą na celu zablokować wszystkie te niecne praktyki na terenie Unii Europejskiej.

Mógłbym się dalej rozpisywać na temat tej inicjatywy oraz czemu ona służy, ale nie ma to większego sensu, bo ktoś już przede mną zrobił to wcześniej… W dodatku lepiej… I w formie poruszającego się obrazu, więc dopaminka będzie podtrzymana na trochę dłużej. Tutaj ukłony w stronę Arkadikussa (tak, wiem, nick gościa wam się spodobał), który w przerwie pomiędzy: griftowaniem słabych gier, a polecaniem wam kolejnego odkurzacza (kto ma wiedzieć ten wie), przygotował bardzo treściwy materiał wideo, o petycji promowanej przez ruch Stop Killing Games.

Jeśli zainteresowało was zrobienie pranka Hamerykanom z USA, to wystarczy, że będziecie postępowali zgodnie z instrukcją podaną na stronie Stop Killing Games. Akcja jest legalna i w pełni bezpieczna.

A tutaj jeszcze podrzucam wam link do samej petycji, która w chwili tworzenia tego wpisu, zebrała 986 005 głosów. Brakuje więc całkiem niewiele do przekroczenia magicznej bariery 1 000 000.

Pokażmy siłę polskiego esportu i stańmy w obronie gier!

Aktualizacja #1 [03.07.2025 18:05]

1 000 000 przekroczony, ale dalej możecie podpisywać petycję. Im nas więcej, tym lepiej!


Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.