Niedawno mieliśmy wybitny przykład na to, jak nieudolny PR może pogrzebać każdy projekt esportowy.
Trochę się zastanawiałem, jak ugryźć temat Prime Bulls, bo o ile o samej aferze z 500+ za GalaxyCupa, będę musiał coś wspomnieć, to nie wydaje mi się, żeby w historii upadku PB (a tak trzeba to nazwać), była ona najbardziej istotna. Jest to gwóźdź do trumny, który co prawda przypieczętował obecny stan tej organizacji, ale na to złożyło się kilka problemów, które zostały olane przez zarząd na przestrzeni kilku miesięcy.
Skupię się więc na czymś innym, co faktycznie pogrążyło ten projekt, czyli ogólnie pojętych Public Relations, znanych też jako – PR. Jeśli nadal nie wiesz o czym mówię, to na Wikipedii znajdziesz definicję, a z kolejnych akapitów poznasz przykładowe elementy, które składają się na te relacje publiczne.
Także jeśli spodziewałeś się rantu po złodziejach, to raczej będziesz rozczarowany. A jeżeli chciałeś zobaczyć obronę kombinatorów, to też będziesz musiał obejść się smakiem. Cała sprawa jest w moim odczuciu trochę bardziej złożona, niż mogłoby się to na pozór wydawać, więc robienie z niej jeszcze większego shit show, byłoby pozytywne dla wyświetleń, ale… Mogłoby zwyczajnie odciągnąć nasz wzrok od tego, co jest faktycznie istotne. A tym czymś jest PR. A w zasadzie to jego brak.
Szybka definicja dla leniwych
Żeby nie robić wam z mózgu sieczki, uprośćmy definicję PR-u do jednego zdania: PR to ogół działań, które powodują, że dana marka jest postrzegana w jakiś sposób przez obserwatorów/klientów/odbiorców. Proste? Może dla was tak, ale Prime Bulls miało z tym ogromny kłopot.
Wizerunek można mieć tylko jeden – w danym momencie
Patrząc na profil X należący do Prime Bulls, można dojść do wniosku, że na przestrzeni około pięciu miesięcy, organizacji zwyczajnie odjechał peron wraz z dworcem. Skąd bierze się ten dysonans? Już tłumaczę. Początkowe założenia zakładały najwidoczniej, budowanie profesjonalnego wizerunku, który będzie współgrał z tymi wszystkimi: oświadczeniami, wynikami meczów i zapowiedziami masowych zwolnień rodem z korpo.
Na tym etapie popełnione zostały dwa podstawowe błędy. Pierwszym było podjęcie współpracy z UG. Ta będzie rzutować na działania organizacji w przyszłości. Drugim błędem, była próba skoku na polubienia i zasięgi, która chyba wynikała z chwilowego braku grafika. Co prawda, za dużo wtedy tych serduszek nie poszło, ale pojawiły się mało profesjonalne grafiki, które mocno kontrastowały z tym sztywnym korpo wizerunkiem, który jednak nadal próbowano zachować.
Witajcie,
Kolejny post o współpracy, tym razem mowa o @PODZIEMIECS2 💥 Już niebawem, możecie spodziewać się efektów naszej współpracy. Zapraszamy do śledzenia naszego partnera na kanale Discord. Link w komentarzu ⤵️ pic.twitter.com/ze2UA4zviy— Prime Bulls (@Prime_Bulls) September 27, 2024
Cheater na horyzoncie?
Cały misterny plan poszedł się jebać w pizdu przejść nad Wisłę, gdy do Byków zawitała nowa dywizja CS2. Ta jeszcze przed dołączeniem do PB, była oskarżana o różne, niecne praktyki z wykorzystaniem zewnętrznego oprogramowania. W momencie, gdy Prime Bulls zdecydowało się na ten skład, profesjonalny wizerunek, który dotychczas był budowany, postanowił przejść się jeszcze dalej – do burdelu. No bo tak na logikę: skoro chcesz budować profesjonalną wartość, to raczej powinieneś unikać kontrowersji. Lepiej wziąć wtedy gorszy skład, nawet mniej rzucający się w oczy, który jednak nie jest oskarżany o cheatowanie. Pokazujesz wtedy, że chcesz skupić się na budowaniu wartości poprzez granie, a nie poprzez dramy. To natomiast, co zafundował nam zarząd PB, to klasyczny punk, który kojarzy się z czymś odwrotnym. Tak więc z jednej strony mieliśmy profesjonalną organizację, a z drugiej punkową drużynę CS2. To nie mogło daleko zajechać.
"Team z Cheaterem" właśnie dołączył do @Prime_Bulls
Ciekawy ruch jak na to, że od 3 tygodni każdy z nimi leci i tylko sprawdzane są demka xD pic.twitter.com/7QqztRCr2N
— beka(z)esportu (@beka_z_esportu) October 28, 2024
Pozwolę sobie tutaj zostawić kwestię samego cheatowania, bo zwyczajnie nie mam aż takich kompetencji, żeby się w tej kwestii wypowiadać, a też nie chcę robić komuś pod górkę. Z resztą ten temat był tyle razy wałkowany, że każdy powinien już wyrobić sobie własne zdanie na ten temat.
Przegrana w pierwszym dzisiejszym meczu przeciwko @ModernPlayersGG 7:13 na mapie inferno. Na zdjęciu ewidentnie widać co zawiodło w dzisiejszym meczu.
PS. Tak to pendrive @Kizzzi4 @czajasoncs2 @Gondzialo @miQ12365358 @panocekkk pic.twitter.com/vMWDC8nn8X
— Prime Bulls (@Prime_Bulls) October 30, 2024
Toksyczne zachowania
I żeby teraz było zabawniej. Gdyby Prime Bulls było faktyczne profesjonalne w swoich działaniach, to mogłoby uniknąć kolejnych problemów np. poprzez zawarcie umów z zawodnikami. Problem polegał na tym, że raczej takowe nawet nie były w planach. Całość opierała się na budowie wizerunku w myśl zasady: fake it till you make it. Udawaj, aż stanie się to prawdą. Niestety, nie zadziała to w momencie, gdy skupiamy się tylko na udawaniu, a o drugiej części zapominamy.
— Prime Bulls (@Prime_Bulls) November 12, 2024
Chociaż wypadałoby tu też wspomnieć o tym, że sama organizacja bardzo często wychodziła z roli, którą powinna odgrywać. No bo jak nazwać te wszystkie docinki skierowane w stronę Mollitiem albo Pandemonium? Jasne, pewien trash talk zawsze jest ok, ale w tym konkretnym przypadku, całkowicie kolidował z wizerunkiem profesjonalnej organizacji. Publikowane żarty były na bardzo niskim poziomie, który nie był adekwatny do tego, jak organizacja miała być postrzegana przez fanów.
co się robi jak przepierdalasz 1 do 10? Imitujesz, że trollujesz a później próbujesz sobie wmówić, że @ARRMYgg Masters to gówno
Polskie drużyny w pigułce pic.twitter.com/d8hWlmQbXR
— beka(z)esportu (@beka_z_esportu) February 10, 2025
W momencie gdy internet obiegło to słynne nagranie z meczu rozgrywanego w ramach ligi ARRMY, Prime Bulls nie miało żadnych narzędzi, do jakiegokolwiek ukarania zawodników za niesportowe zachowanie.
Oczywiście, zostaje jeszcze kwestia dogadania się z samymi graczami, żeby wykonać jedną, prostą czynność, która mogłaby odwrócić dalsze losy organizacji, ale… Widzieliście kiedyś korporację albo profesjonalną firmę, która przeprasza za błędy w normalny sposób? 😂
Oficjalne stanowisko Prime Bulls odnośnie sytuacji z dzisiejszego meczu ⤵️ https://t.co/IfCt5x9Al1 pic.twitter.com/2R9fDPlqzM
— Prime Bulls (@Prime_Bulls) February 10, 2025
Tym o to sposobem, zamiast dostać przeprosiny dla widzów, które byłyby wystosowane przez każdego z zawodników – chociażby na platformie X, otrzymaliśmy jedno z kilku idiotycznych oświadczeń, o których trzeba też coś więc powiedzieć.
Idiotyczne oświadczenia
Bo czy oświadczenia to coś złego? Nie, ale ich siła nie leży w samej treści. Oświadczenie musi być specjalnym komunikatem, na który się decydujesz w związku z podjęciem konkretnego działania. Nie wystarczy więc tylko wrzucić kilku zdań na grafikę. Musisz potem udowodnić, że to co zamierzałeś zrobić, faktycznie wykonałeś.
Jak to wyglądało u Prime Bulls? No cóż…
Oficjalnie oświadczenie Prime Bulls odnośnie dzisiejszego meczu w Esea ⤵️ pic.twitter.com/Xy7hjVVr77
— Prime Bulls (@Prime_Bulls) January 23, 2025
I żeby była jasność. Oczywiście można było wtedy użyć karty pułapki: to był dowcip. Problem polegał na tym, że skoro to był żart, to kolejne oświadczenia też mamy traktować w ten sam sposób? Dlatego właśnie, nie ze wszystkiego powinno się żartować, a najlepiej nie pisać oświadczeń, które dotyczą zwykłych bzdetów (tak, przełożenie meczu jest takowym, bo i tak większość ludzi obchodzi sam wynik, a nie przebieg spotkania).
My wam ten awans załatwiliśmy!
Ale oświadczenia to tylko czubek góry lodowej. O wiele gorszy był przekaz informacji – czy może raczej komunikaty, wysyłane przez Prime Bulls za pomocą konta na X. Tak jak już napisałem to wcześniej, na tym etapie peron zaczął odjeżdżać jakby trochę szybciej.
Informacja odnośnie Arrmy Masters ⤵️ pic.twitter.com/Qa5eZJS7Hw
— Prime Bulls (@Prime_Bulls) February 17, 2025
Dostaliśmy więc np. takiego potworka, który został podpisany jako oświadczenie, chociaż jego głównym celem jest udawanie, że zarząd PB ma jakąś moc sprawczą nad ligą, w której udział bierze ich drużyna? Po dość negatywnym przyjęciu tego posta, nagle pojawiło się kolejne oświadczenie (nie wiem dlaczego nie zwykłe sprostowanie, no ale to nie ja strzelałem sobie w kolano).
⤵️ @ARRMYgg pic.twitter.com/WKer8VAJ5N
— Prime Bulls (@Prime_Bulls) February 19, 2025
Użyj karty pułapki: to był żart oraz jesteście za głupi żeby go zrozumieć. Efekt: speedrun z przestrzelenia sobie obu kolan za pomocą miniguna… Nie wiem jak mam to skomentować, bo to jest chyba najgorsza odpowiedź, jaką widziałem w mediach esportowych, które wywodzą się ze sceny amatorskiej. Wystarczyło: zostawić temat żeby umarł, zacząć odpowiadać w komentarzach zgodnie z przyjętą narracją (odgrywanie roli), wrzucić szybkie przeprosiny, obrócić to w faktyczny żart (dodać info, że PB wykupiło ARRMY i dodać grafiki: illuminati, ufo, syjonistów, wolnomularzy etc.). Co dostaliśmy zamiast tego? Naplucie w twarz wszystkim odbiorcom, którzy nie zgadzali się z treścią posta. 😂
Dlaczego jednak napisałem odbiorcom, a nie fanom? Bo przez swoje paralityczne zachowania w social mediach, organizacja przestała pozyskiwać tylko klasycznych przytakiwaczy. Dużą część jej grupy docelowej, zaczęli stanowić postronni odbiorcy oraz antyfani, a wręcz może nawet hejterzy, którym nie podobało się agresywne zachowanie PB. Gdy więc najpierw bijesz się o pozyskanie większych zasięgów, a później masz z tym problem – to zaczynasz wychodzić na pospolitego clowna. Albo tego wielkiego, żółtego z TVP. Tak, chodzi mi o Wielkiego Ptaka z Ulicy Sezamkowej.
Afera z nagrodami za turniej
Jesteśmy w końcu na temacie 500+. Oczywiście to tylko robocza nazwa, a same szczegóły tej afery, związanej z nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca w GalaxyCupie, chyba najlepiej wytłumaczył BGL na discordzie Clutch Masters.
I do samej sytuacji mam tylko jeden komentarz. Prime Bulls w momencie podejmowania współpracy z UG, musiało w pewnym sensie zaakceptować normy, które funkcjonują w tym community. Jedną z takich świętości, jest pozostawienie wygranych samym zawodnikom, jeśli:
- Zawodnicy nie wyrażą zgody na dobrowolne oddanie całości lub części wygranej, na rzecz organizacji/projektu/marki esportowej.
- Zawodnicy nie mają podpisanych umów, które regulowałyby temat premii za wygrane.
I w zasadzie tak to działa od wielu lat. Jeśli ktoś – nawet opłacając wpisowe – zdecyduję się wyciągnąć rękę po te pieniądze/nagrody rzeczowe, to mówimy zawsze o nieetycznym zachowaniu, które stoi w sprzeczności z pewnymi, niepisanymi regułami. W zasadzie, szkoda, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł spisania tych reguł w formie jakiegoś kodeksu, żeby potem zrobić z tego np. unię esportową (Coś jak np. Velon albo MPCC w kolarstwie szosowym).
Dlaczego jednak nie możemy tutaj mówić o złodziejstwie? Wracamy do mojego poprzedniego wpisu, gdzie pojawiły się głosy, broniące zawodników. Czyli co, jak jedna organizacja jest przekręcana przez własnych graczy na 200 zł, to jest wszystko w porządku (bo pewnie ją stać, bo tak to przecież działa od dawna)? Natomiast jak inna organizacja przekręci zawodników na 500 zł, to jest już problem? Zajeżdża mi to bardzo mocno podwójnymi standardami i wydaje mi się, że trzeba w końcu coś z tym zrobić – właśnie po to, żeby nie zostawiać furtki na podobne akcje.
Ktoś tu chciał zabłysnąć
Na koniec postać tragiczna – czyli aszef. Z całym szacunkiem do niego, ale lepszego kozła ofiarnego, to chyba nie dało się znaleźć. Nie będę tutaj wyciągał większej prywaty, ale może on sam, kiedyś, będzie chciał się pochwalić swoimi osiągnięciami w Panica.Gaming – mowa tutaj o okresie przed październikiem 2018 roku.
Trzeba jednak pamiętać, że o ile aszef dostaje teraz w twarz dildem konsekwencji (czy słusznie, to chyba każdy jest w stanie to ocenić we własnym zakresie), to w zarządzie PB jest chyba trochę więcej osób. I co? Nikt nie reagował, gdy wizerunek Prime Bulls zaczął rozjeżdżać się z materiałami, które były publikowane na socialach? Nikt nie próbował skontaktować się z zawodnikami, gdy szambo zaczęło wybijać? Nikt nie oponował, gdy ten skład był przyjmowany? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, że tylko jedna osoba podejmowała decyzję, a reszta przytakiwała, albo nawet nie wiedziała, co się w tym projekcie dzieje…
Epilog: Czy ktoś to ogarnie?
Powiem tak, 1000 € i mogę… Żartowałem! Ale w praktyce do tego sprowadza się teraz cała kwestia naprawy PR-u Byków. W teorii trzeba wydać o wiele więcej, niż sama marka jest warta, więc automatycznie zapala się czerwona lampka – czy opłaca się to ratować? Odpowiedź pewnie byłaby prosta, gdyby nie fakt, że przynajmniej jednej osobie, powinno nadal zależeć na sukcesie tego projektu. Niestety, aszef podpisał się wszystkimi czterema kończynami pod praktycznie każdym failem PB z ostatnich 5 miesięcy, więc jeśli teraz nie naprawi chociaż jednego z tych błędów, to jego sytuacja w polskim community CS2, będzie – nie do pozazdroszczenia.
Co najśmieszniejsze, tym razem nawet nie będzie mógł skorzystać z opcji sprzedaży, bo w moim odczuciu – po akcji z zawłaszczeniem części nagrody z GalaxyCupa, zwyczajnie nie jest na tyle wiarygodną osobą, żeby takowa transakcja mogła dojść do skutku. Ba! Nawet jeśli opuściłby szeregi PB, to jego persona, nadal będzie ciążyła na organizacji.
Czy jest więc jakieś światełko w tunelu? Oczywiście, że tak. Problem polega na tym, że nikt w PB nie ma obecnie takich kompetencji, żeby ogarnąć ten pierdolnik. Chociaż może się mylę – nie znam bezpośrednio osób, które nad tym projektem pracują, więc bazuję tylko na tym, co widzę. A widzę ciemność.
Kończymy ten cyrk
Myślę, że ten przydługi tekst (przynajmniej jak na moje standardy), trochę wam wyjaśnił cały absurd sytuacji, do jakiej doprowadziły osoby zarządzające Prime Bulls. Z jednej więc strony mamy szereg czerwonych flag, które wystarczyło odpowiednio zinterpretować. Z drugiej: organizacja wolała udawać, że nic się nie dzieje i wszystko jest w porządku. Efekt? Chyba nie ma obecnie bardziej znienawidzonego projektu esportowego – przynajmniej na poziomie amatorskim.
Liczę na to, że zarząd nie podkuli ogona i jednak coś jeszcze z tym zrobi. Bo wiecie, na dłuższą metę, wolałbym mieć na scenie więcej ogarniętych ludzi i organizacji, niż kolejne martwe konta na X. Budowanie takich projektów, to cykl maratonów, a nie sprint do mety. Zawsze pojawią się jakieś problemy i potknięcia. Istotne jest jednak to, czy całe community, jest w stanie wyciągać z nich jakieś wnioski. Jeśli nie, to społeczność stoi w miejscu i się nie rozwija.
Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.
Możesz nas także wesprzeć, kupując nam kawę w serwisie buycoffee.to.
