kotlety dycha

Kotlety nie tylko w niedzielę – Dycha już nie dycha

Ahh i znowu to samo. Paweł „dycha” Dycha (pseudonim artystyczny: już ledwo dycha) znowu bez drużyny. A kotlety na niedzielę jeszcze niegotowe!

No dobra, wracamy do podstaw. Niedawno pisaliśmy że bardzo znany gracz na naszej Polskie scenie – czyli dycha – dołączył do Apogee.. No cóż… Zmarnowaliśmy tylko czas, chęci, krew i pot naszych redaktorów… Oraz wasze piksele na monitorze (przynajmniej kasa jest xd).

Kontrakt próbny czy na czas nieokreślony?

Szybko poszło. Zobaczymy co będzie dalej, choć chyba każdy już to wie. Tylko trzy miesiące na swoim stanowisku urzędował dycha. Krótko czy nie – to pozostawiam wam do oceny. Wiadomo, zdarzały się w przeszłości szybsze przypadki zakończenia współpracy pomiędzy zawodnikiem, a organizacją (pozdrawiam z tego miejsca Grashoga i ESC).

Kotlet na miejscu czy zza granicy?

Co prawda jeszcze nie czas na disband oraz porzucenie idei stworzenia elitarnej polskiej drużyny przez Apogee (czy może raczej egalitarnej?). Organizacja ogłosiła z dniem dzisiejszym (w sensie, że w momencie gdy ten tekst został napisany), że będzie testować graczy takich jak Adrian AdrieN Mucha oraz Bartłomiej wizzhehe Maciorowski, co ogólnie, wydaje się w porządku. Dwóch dość mało znanych graczy, co daje pewien element zaskoczenia. Do tego dochodzi możliwość wprowadzenia świeżej krwi do drużyny. Czyli może jednak nie będzie to taki odgrzewany kotlet? No cóż, trzeba poczekać co wypluje mikrofala.

Może frytki do tego?

Wolę pieczone ziemniaczki, Спасибо. Co dalej? Mam parę polskich ekip CS2 na oku. Wypadałoby wymienić takie okazy jak: ESC, wspominane wyżej Apogee, Phantom, Reason czy KOLESIE… I właśnie najlepszym CS-owym słowem roku, wybierzmy KOLESIostwo. Czy Polski CS w końcu wyjdzie z tej choroby? Zaczynają już mnie męczyć ciągle powtarzające się nicki na polskiej scenie. Dosłownie te same kotlety, do których pojawia się w zestawie inna surówka.

Problemy spalonej frytury

Przejdźmy do podstawowych problemów polskiej sceny Counter-Strike’a.

1. Brak wsparcia dla młodych

Zero kompletnie szans dla młodych. Żadna organizacja w Polsce nawet nie myśli, aby wspierać nowe wschodzące talenty. Brakuje porządnej akademii, która pozwoliłaby wesprzeć dążenia młodych zawodników, do bycia profesjonalnymi graczami.

2. Byle by złapać się czegoś

Jak pewnie już zauważyliście, w dużej mierze powtarza się ten sam schemat. Drużyna bez organizacji, która dobrze prosperuje, znajduje organizację, dostaje kasę… I byleby do końca kontraktu kasa wpływała! Nie ma co się przemęczać. Gdy zawodnicy wylatują z organizacji – powtarzamy wszystkie kroki od początku. Jest to dość częsta praktyka polskiego CS-a, która zaczyna mnie już osobiście trochę męczyć (trochę bardzo).

3. Ego Topy

Tego już nie muszę chyba tłumaczyć, ale w skrócie: Polska scena jest nasiąknięta ideą bycia Ego Topem. Mamy wielu graczy, którzy nie mają za grosz pokory i jakiegokolwiek szacunku dla przeciwnika. Oczywiście wiążę się to z byciem dość toksyczną osobą.

Oczywiście pozwolę sobie nie wspominać o cheaterach i tym podobnych delikwentach, o których już pisałem w swoim poprzednim artykule. Oczywiście zapraszam do niego tych wszystkich, którzy jeszcze go nie czytali (kryptoreklama musi być!).

Serniczek na podsumowanie

Polska scena dalej bawi się w piaskownicy. Poprawiając ten post (13 września – resztę napisałem duuużo wcześniej), znowu sporo się zadziało… Ale o tym więcej, oczywiście w następnych artykułach. Nie wygląda na to, aby sytuacja miała się poprawić. Polska scena zwyczajnie nie uczy się na własnych błędach. Nie patrzy na zagraniczne: drużyny, organizacje i akademie, które świetnie działają. Na chwilę obecną tylko pojedyncze jednostki wychodzą na prostą, a całe polskie drużyny Tier 3-4, zbliżają się ku upadkowi.

Pozdrowionka! Wasz rosyjski agent!


Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.

Możesz nas także wesprzeć, kupując nam kawę w serwisie buycoffee.to.