Był polski skład CS2 w Rebels i nie ma polskiego składu w Rebels.
Opiszę tutaj jak radziło sobie Rebels przez półtora roku posiadania Polaków w swoich szeregach. 12 Styczeń 2024 – to moment, kiedy to hiszpańska organizacja Davida de Gea postanowiła zainwestować w esport na scenie CS-a.
IEM Katowice mogło przeważyć
Skład? Ku zdziwieniu ludzi, Rebels sięga po polski zespół. Mogło to mieć związek z tym, że wtedy jeszcze jako PALOMA – chłopaki w Mistrzostwach Polski zgarnęli slota kwalifikacyjnego do ESL Pro League oraz do najważniejszego polskiego turnieju, jakim była faza play-in Intel Extreme Masters Katowice 2024.
Mimo, że chłopakom nie udało się przejść żadnych początkowych otwartych kwalifikacji, między innymi do PGL Major Copenhagen 2024: European Open Qualifier #4, IEM Chengdu 2024: European Open Qualifier #1, ESL Pro League Season 19: European Conference (zdołali jedynie utrzymać się w ESL Challengerze), to czekał ich najważniejszy event – wspomniany wcześniej IEM Katowice.
Najważniejszy moment Rebels w ich karierze?
Nie oszukujmy się, nikt nawet nie dawał Rebels cienia szansy. Każdy raczej mówił, że jeśli powalczą chociaż jak równy z równym to już będzie to ogromny sukces. Zresztą nie dziwi mnie to. My Polacy byliśmy przyzwyczajeni do tego, że każdy polski zespół, który dostał szansę gry w play-inach IEM Katowice poprzez Mistrzostwa Polski, zazwyczaj odpadał po dwóch meczach i od razu żegnał się z tym turniejem. Stąd kibice nie mieli żadnych oczekiwań i wróżyli naszym reprezentantom szybki powrót do domu.
Zawodnicy Rebels w pierwszym meczu trafili na ósmą drużynę świata według HLTV, czyli rosyjskie Cloud9 (kij tam, że C9 to amerykańska organizacja – niezły bajzel tam mają). Wprawdzie C9 miało już wtedy mniej stabilną formę, ale jeszcze coś tam jednak jeszcze znaczyli. Wtedy to Rebelsi wygrali 13:10 pierwszy pojedynek BO1. Później trafili na tureckie Eternal Fire, które w pojedynku BO3 o awans, wyrzuciło Polaków do dolnej drabinki.
Nie ma bunkrów, ale w dolnej też jest zaje…
Przed rodakami wciąż była jednak spora szansa, bowiem trafili na M80, gdzie jak się okazało – zagrali mega dobrego CS-a i wyszli z play-in do głównej fazy turnieju IEM Katowice. Był to niesamowity szał radości ze strony fanów, którzy uznali ten wynik za ogromny sukces.
Jak Rebels poszło w grupie A? No już nie tak dobrze. Przegrali pierwszy mecz 2:0 z FaZe, a w dolnej drabince zostali wyeliminowani przez nieudolne Falcons. Tak czy siak, zajęli miejsce w przedziale 13-16, zgarniając 10 000 dolarów. Każdy w sumie był zadowolony chociaż pojawiały się głosy, że był to jednorazowy wystrzał.
Niespodziewana zmiana
Po sukcesie, Polacy zagrali jeszcze jeden turniej – RES European Series #1, który poszedł im… po prostu ok? Wtedy wybuchła wielka bomba transferowa.
Dotychczasowy IGL – sNx, pożegnał się ze składem, a w jego miejsce wskoczył innocent. Internet pierwotnie wybuchnął śmiechem i przypiął temu wydarzeniu łatkę układzików i kolesiostwa. Wszystko byle złączyć dwóch dziadków, czyli Szpera i Innocenta razem.
Sam Szpero (ich trener), wyjaśnił później w wywiadzie w Krzyk Esportu skąd pojawiła się ta zmiana. W skrócie: opowiadał jakie cechy miał jako gracz/IGL i jakich nie miał, gdzie działał negatywnie, a gdzie pozytywnie na zespół. Ludzie dalej byli zawiedzeni tą zmianą, ale trudno – trzeba było grać/kibicować dalej. Od razu możemy powiedzieć, że skład pozostał niezmieniony aż do Grudnia 2024.
Jak ekipa Rebels radziła sobie przez pierwszą połowę roku 2024?
Dzięki awansowi w rankingu Valve, Rebels zaczęło dostawać zaproszenia: na niszowe turnieje Tier 2 oraz do fazy play-off turniejów online. To już było coś. Dzięki temu w końcu mogli systematycznie budować swoją pozycję w rankingu Valve, o którą ciężką jest bez większych sukcesów i pokonywania tych najlepszych drużyn.
Zagrali dzięki temu na ESL Challenger at DreamHack Melbourne 2024, gdzie wyszli ze swojej grupy i odpadli w półfinale z Aurorą, przegrywając wynikiem 2:0 i zajmując 3-4. miejsce na tym lanie. Kolejny raz więc wstydu nie było. Zgarnęli przy tym ponownie 10 000 $.
W międzyczasie udało im się wygrać polskie kwalifikację do IESF World Esports Championship 2024, czyli Mistrzostw Świata w CS. W fazie East European Qualifier rzutem na taśmie w grupie B z bilansem 2-2 awansowali do głównej fazy turnieju, gdzie mogli powalczyć o łączną pulę 240 000 $.
Koniec przerwy wakacyjnej – drugi sezon rozgrywek
W międzyczasie oczywiście cały czas grali te niszowe turnieje, raz zgarniając po kilka tysięcy dolarów, a raz odpadając z nich jak przysłowiowi frajerzy. W końcu nadszedł w sierpniu moment zamkniętych kwalifikacji online do Perfect World Shanghai Major 2024, które dawały awans na już taki oficjalny bezpośredni turniej kwalifikacyjny RMR na Majora.
W pewnym momencie Rebels było w bardzo niewygodnej sytuacji, bowiem z bilansem 1-2 bili się o to, by dalej pozostać w grze. Spieli jednak poślady i z bilansem 3-2 udało im się awansować z 7. miejsca na RMR. Był to kolejny ich sukces, bo mało który z polskich zespołów, mógł pochwalić się awansem na samego RMR-a.
Później we wrześniu pojawił się jeszcze jeden dobry wynik w turnieju online – Elisa Invitational Fall 2024, który Rebels wygrało, zgarniając pierwsze miejsce, 10 000 $ oraz co najważniejsze: slota na turniej lan w Finlandii o nazwie Elisa Masters Espoo 2024.
Jak się później okazało, zagrali na nim fatalnie i z bilansem 0-2 odpadli w grupie B, od razu zajmując ostatnie miejsce w turnieju (przedział 7-8). Można powiedzieć, że już od tego momentu – pomijając awans na lana – dużo fanów przestało śledzić poczynania Rebels. Kibice zauważyli ewidentny spadek formy i jakieś problemy z drużyną. Przed zawodnikami był jednak jeszcze drugi najważniejszy sprawdzian, czyli próba awansu na Majora.
Bardzo ważny turniej, by pozostawić Polaków w składzie?
17 Listopada rozpoczął się europejski RMR grupy A o Perfect World Shanghai Major 2024. Rebels zagrało po prostu tragicznie i po dwóch dniach pożegnało się z marzeniami o grze na Majorze i o własnej naklejce.
Z bilansem 0-3 przegrali kolejno z: Sangal, Fnatic oraz Nemigą. Po tym lanie, pozostały im jeszcze relegację do 49 sezonu ESL Challenger League. Wprawdzie przegrali obydwa mecze i spadli o ligę niżej, ale ostatecznie zdołali utrzymać slota, który zapewnił im w kolejnym sezonie grę na zapleczu ekstraklasy Pro Ligi.
W ten o to sposób Rebels zakończyło oficjalnie zmagania w sezonie 2024 w Counter-Strike-u. Jak to często bywa wśród polskich drużyn, ludzie mówili iż początek był dobry, a później sukcesywnie było tylko gorzej. Całościowo jednak ludzie oceniali ten projekt w miarę okej. Zawodnicy zagrali na dwóch mniejszych lanach oraz tych bardziej istotnych, jak IEM Katowice czy RMR. Kasy trochę zgarnęli, więc tragedii finansowej też nie było.
Odświeżony skład Old Spice
Od końca 2024 trwały spekulacje czy organizacja wyrzuci ten polski roster za burtę. Początkowo tak się jednak nie stało, lecz nie obyło się bez zmian. Zawodnicy coś musieli zmienić, skoro skład nie funkcjonował tak dobrze jak wcześniej.
W ten sposób Rebels pożegnało się z dwójka graczy: olimpem oraz caseym. Mimo iż chłopaki początkowo byli mega maszynami, ostatecznie zaliczyli spory dołek z formą, stąd decyzja o zmianach trafiła na tę dwójkę Panów. W ich miejsce wskoczył uwielbiany przez polskie community tomiko oraz Sobol.
Rezultaty? A raczej ich brak
Zmiany jednak w żaden sposób nie pomogły. Było już tak źle, że Rebels kończyło turnieje na ostatnich pozycjach. Grali jakieś otwarte kwalifikacje do turniejów T1 typu PGL Astana 2025, ale bez sukcesów. Co smutniejsze, musieli męczyć się również w tych niszowych turniejach online.
Słabe wyniki zaowocowały jeszcze jedną zmianą po trzech miesiącach. Tym o to sposobem, ze składem pożegnał się tomiko, w którym początkowo pokładano dość duże nadzieje. W jego miejsce wskoczył Qlocuu, który ogólnie wykręcił w miarę fajny rating na poziomie 1,08.
Nic to jednak nie zmieniło. W tym zespole nie było już co ratować. Jego jedynymi lanami były niszowe turnieje, gdzie można było zgarnąć kilka tysięcy złotych i to dopiero po wyjeździe na Litwę czy do Warszawy (widać zabory). Względem 2024, drużyna zaliczyła niezły zjazd.
To już jest koniec, nie ma już nic…
3 lipca organizacja Rebels oficjalnie podziękowała polskim zawodnikom za grę. Nie jest to jednak koniec. Chłopaki dalej chcą ze sobą grać, stąd bez organizacji będą występować jako KOLESIE. Pod taką nazwą – dzięki pomocy Storm Media – polecieli na lana do ameryki – Fragadelphia 19 (nie będziemy tutaj tego burdelu komentować).
Zawodnicy nazwali to uwolnieniem od kontraktu i nawet sam Szpero napisał pod jednym ze swoich postów na X, że była to decyzja zainicjowana przez cały zespół. Powiedział, że kiedyś może powie na jakimś streamie coś więcej na ten temat. Jedno jest pewne. David De Gea może sobie szukać nowych zawodników, bo era polskiego Rebels już się skończyła.
Teraz to już na pewno odpalą!
Nie wiem jak Wy, ale ja mam jakieś dziwne przeczucie, że po uwolnieniu się od organizacji, ex-Rebels zacznie grać o wiele lepiej i być może nawet czymś pozytywnie zaskoczy. Często bywało i dalej tak bywa, że kiedy polskie mixy są bez kontraktu, to grają o niebo lepiej, a kiedy wchodzą w szeregi jakieś organizacji – to wszystko zaczyna się sypać. Czym to jest spowodowane? Cholera wie, ale taki już nasz urok xD.
Pozostaje tylko śledzić czy ten mix ma jeszcze ręce i nogi i czy może znajdzie nowego pracodawcę. W ten o to sposób dotarliśmy do końca całej historii polskiego Rebels. Raz było gorzej, a raz lepiej – czyli mocno średnio ale z małymi przebłyskami.
Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.
Możesz nas także wesprzeć, kupując nam kawę w serwisie buycoffee.to.