Co by nie powiedzieć, tegoroczne Mistrzostwa Świata w League of Legends, obfitują w małe niespodzianki. Przed nam faza knockout, ale zatrzymajmy się na chwile przy zakończonej fazie grupowej.
Dla niewtajemniczonych tylko nadmienię, że w Chinach odbywają się finały mistrzostw w League of Legends. Niewątpliwie ich rozbicie na trzy tury dało nam o wiele więcej meczów, niżeli miało to miejsce w latach wcześniejszych. W zamian dostaliśmy wiele zespołów należących do regionów, które przeciętemu graczowi zbytnio nic nie mówią.
Faza grupowa i jej poziom
Na etapie fazy grupowej, gdzie mieliśmy cztery grupy, tego problemu praktycznie nie było. Praktycznie, bo patrząc po niektórych wynikach, można dojść do wniosku, że i tak niektóre z zespołów, nie powinny tam zagrać.
Grupa A i dominacja obrońców tytułu
Od samego początku faworytem tej grupy byli Koreańczycy z SKT, którzy zajęli pierwszej miejsce. Zacięta rywalizacja miała się toczyć o drugie miejsce, premiowane awansem do dalszej rundy. Osobiście liczyłem na jakąś niespodziankę ze strony ahq, jednak zakończyli oni zmagania tylko z dwoma wygranymi mapami. Walka o drugą pozycję rozegrała się pomiędzy chińskim EDG oraz amerykańskim Cloud9. Wbrew różnym opiniom, to C9 udało się ostatecznie przedostać do dalszej części turnieju.
Grupa B i dramat Immortals
Ta grupa miała być starciem tytanów. Longzhu Gaming, Fnatic, Immortals miały bić się o najwyższe miejsce. Realia okazały się jednak zupełnie inne. Longzhu sprawnie uzyskało wynik 6-0, Fnatic po dość ciężkim początku wyszło na drugie miejsce, natomiast Immortals… Odpadło z rywalizacji wygrywając tylko dwa spotkania. Dla fanów sceny NA było to zaskoczenie, gdyż zawodnicy IMT w rodzimym LCS prezentowali się nadzwyczaj dobrze. O niepowodzeniu mogą mówić także gracze GIGABYTE Marines, którzy podczas ostatniego MSI pokazali się z bardzo dobrej strony.
Grupa C G2 Esports bez awansu
Niektórzy powiedzą, że była to niespodzianka. Inni stwierdzą, że spodziewali się takiego wyniku końcowego. Fakt jest taki, że pierwsze miejsce w grupie zajęło chińskie Royal Never Give Up. Tuż za nim uplasował się koreański zespół Samsung Galaxy. Dopiero na trzecim miejscu znajdziemy G2 Esports. Na pewno team rodem z Europy spodziewał się o wiele lepszego wyniku, który dałby im awans do ćwierćfinałów. Ostatnią lokatę zajęli zawodnicy tureckiego 1907 Fenerbahçe.
Grupa D TSM znowu poza finałem
Zaskakująco dobra forma Team WE oraz świetna postawa Misfits – pod znakiem tych zespołów upłynęła rywalizacja w grupie D. Największymi przegranymi okazała się ekipa TSM. Nie pokazali nic i zajęli dopiero trzecie miejsce, które nie dało im awansu do dalszej części turnieju. Poniżej swoich możliwości zagrała także drużyna Flash Wolves.
Pary fazy pucharowej
Spotkania ćwierćfinałowe w teorii powinny zadowolić każdego fana League of Legends. Niestety, moim zdaniem są one w dużej mierze tylko formalnością.
- RNG vs. Fnatic (faworyt: RNG)
- SKT vs. Misfits (faworyt: SKT)
- WE vs. C9 (faworyt: WE)
- LZ vs. Samsung (faworyt: LZ)
O wiele ciekawej prezentują się możliwe pary półfinałowe. Wtedy dopiero będziemy w stanie określić, który region faktycznie posiada najlepszych zawodników oraz jakie teamy przystosowały się najlepiej do mety panującej w 2017 roku.