polski sukces cs2 2025

Pierwszy polski sukces na scenie międzynarodowej 2025 – czyli kwalifikacje do PGL Bucharest

Pierwszy polski sukces na scenie międzynarodowej CS2 w 2025 roku, przypada znowu na pierwszy kwartał. Mamy do czynienia z klątwą czy może PGL Bucharest odmieni historię polskiego Counter Strike’a?

Po zakończeniu 4 otwartych tur kwalifikacji i rozesłaniu zaproszeń przez system VRS, w końcu oficjalnie mogliśmy się cieszyć zamkniętą turą kwalifikacji do PG Bucharest 2025, która spośród 32 drużyn miała wyłonić tylko jedną drużynę, która zgarnie slota na ten prestiżowy turniej w Rumunii (A wiecie co się stało w Rumunii? Ksiądz się zesrał na komunii…już zamykam mordę).

Jeden z dziesięciu

W międzyczasie mogliśmy się cieszyć jeszcze awansem z otwartych kwalifikacji chociażby Rebels, które jednak szybko dało dupy i przegrało następne 2 spotkania, odpadając na miejscu 25-32 (xD). W ten magiczny sposób, pomijając osobne polskie akcenty w drużynach – pełnym i jedynym polskim składem pozostało Apogee. Zespół, który zdobył zaproszenie poprzez ranking VRS, lecz nikt o zdrowych zmysłach, raczej nie dawał mu większych szans.

Apogee było w końcu 77 drużyną według rankingu Valve przed startem turnieju, a sam ich 3-miesięczny staż w tej organizacji, nie był wcale jakiś wspaniały, a nawet udany. Zaczęli od serbskiej drużyny Partizan, która jeszcze niedawno miała o wiele lepszy run, lecz teraz osłabła i grała gorzej. Polacy to wykorzystali i zdobyli pierwsze zwycięstwo w grupie.

Następnym meczem było spotkanie przeciwko Leo i tutaj nie oszukujmy się, musieli to wygrać. Nikt nie spodziewał się innego wyniku jak 2:0, chociaż… było 2:1, ale wygrana to wygrana. Od tego momentu, na prawdę zaczął się intensywniejszy i bardziej emocjonujący bieg po slota do Rumunii (koła niestety ukradli, więc nie mogli pojechać – red.).

W meczu o bilans 3-0 Polacy zmierzyli się z Ninjas in Pyjamas, które mimo przejęcia dość ciekawego składu – dalej posysa. Tak naprawdę można powiedzieć, że naturalizowani Szwedzi byli godnym rywalem tylko i wyłącznie ze względu na nazwę organizacji i jej byłe sukcesy. Teraz każdy możliwy do złożenia skład na tym poziomie, mógł ich rozjebać pokonać i to pomimo tego, że mają w ekipie Snappiego czy sjuusha. Był to bardzo zacięty pojedynek, który na trzeciej mapie skończył się nawet wynikiem 22:20 dla Polaków i wygraną 2-1 w mapach dla Apogee. To dało im awans z bilansem 3-0 do fazy play-off.

Dziwne play-offy

W niej czekało HEROIC, OG i BetBoom, także kilka niespodzianek było. W końcu zabrakło BIG, ENCE czy Fnatic. A sśród nich, biedne polaczki z Apogee… NIE TYM KURWA RAZEM. W półfinale zawodnicy portugalskiej organizacji dość konkretnie przejechali się po ruskich, czyli BetBoom wynikiem 2:0. Także cyka blyat mogły wrócić sobie do grania faceita na Dust 2, a my czekaliśmy na dzień sądu ostatecznego, jakim był wielki finał BO5 o slota w Rumunii vs OG.

Na pierwszej mapie, którą był Ancient – Apogee przejechało się po wyborze rywala, wygrywając 13:5. Nuke był wyborem Polaków, lecz nie radzili sobie na nim za dobrze. Przy wyniku 5:12 dla rywali próbowali comebacku, który doprowadził do dogrywki, lecz tu ekipa F1KA okazała się lepsza. Na Dust 2 – ponowna istna karuzela śmiechu i zdziwienia. Po pierwszej połowie OG prowadziło 10:2, lecz Apogee po raz kolejny postanowiło wrócić do gry. Ponownie po dogrywce, (lecz tym razem udanej) zgarnęli dla siebie tę mapę wynikiem 16:14.

No i Anubis proszę państwa, to tutaj 9INE awansowało na Majora w Paryżu. Apogee również i tutaj mogło przypieczętować swój sukces. Tak się też stało, po bardzo dobrej grze w CT, terro było już tylko formalnością. Polacy (w sensie, że polska drużyna, a nie że wszyscy, bo w 6 to oni nie grali – przyp. red.) zakończyli mapę wynikiem 13:9 i w ten sposób pokonali OG w mapach 3-1, zajmując pierwsze miejsce i zgarniając slota na wymarzony turniej T1 w Rumunii! Tam czekała na nich największa śmietanka światowego esportu w postaci: The MongolZ, G2 czy FaZe.

Klątwa pierwszego czy tam drugiego kwartału

Teraz jednak warto usiąść i zastanowić się nad jedną kwestią. Od kilku lat – jako polskie zespoły – jak zwykle wchodzimy dość fajnie w pierwszą połowę roku. Można kłócić się o jakieś przebłyski Anonymo w 2021 na FlashPoint czy Wisły Kraków w 2020 na Nine To Five, ale je sobie darujemy. Porównajmy za to ostatnie lata:

  • 2022 – awans przez Anonymo z otwartych kwalifikacji na PGL Major Antwerp 2022: European RMR B i zakończenie go wynikiem 2-3.
  • 2023 – Awans 9INE z zamkniętych kwalifikacji do RMR, aż po sam turniej do fazy legend BLAST.tv Paris Major 2023 + gra na wielu innych turniejach rangi Tier 1.
  • 2024 – Świetna gra ENCE na IEM Katowice 2024 (również przebłysk Rebels w tym samym turnieju) oraz dość udany RMR z awansem do PGL Major Copenhagen 2024 + kilka innych turniejów rangi Tier 1.

Wszystkie te wydarzenia dzieli jedno. Dobra gra polskich ekip do około kwietnia/maja, a potem sukcesywne tracenie na jakości. Owocowało to zawsze coraz mniejszą liczbą zaproszeń na prestiżowe turnieje. Ciągły spadek w rankingu ostatecznie przekładał się na zniknięcie zespołu w ciągu pół/jednego roku.

To nie są odosobnione przypadki. Ta historia dzieje się już 3 lata pod rząd na szerszą skalę. Większość wie co było później z Anonymo, a w szczególności z 9INE czy ENCE.

Apogee skazane na los typowej polskiej drużyny?

Teraz pojawia się pytanie czy historia Apogee nie wygląda póki co podobnie? Nigdzie ich nie było i BOOM, mamy pierwszy polski sukces w 2025 roku. Teraz ponownie można się zastanawiać czy nie jedyny (spoiler, udało się zrobić coś więcej – przyp. red.). Te przebłyski zdarzają nam się zbyt często. Mamy tylu świetnych zawodników, którzy aimowo są genialni, ale nikt z nich nie umie się przebić, a w szczególności przebić się w 5 osób jako zespół do poziomu Tier 1. Aim to nie wszystko, bo jest jeszcze np. umiejętność gry zespołowej, która może jest większym problemem u nas niż strzelanie, ale to wydaję się po prostu dziwne…

My Polacy, lubimy pompować balonik i wiadome jest to, że tym razem napompujemy go na rzecz Apogee jeszcze kilka razy. Widać już było to na kwalifikacjach, jak Polaków śledziło 10 000 osób na streamie. Teraz im każdy gratuluje, ale nikogo również nie zdziwi, jak chłopaki znikną z planszy po kolejnym turnieju albo kompromitacji. Eliksiru na sukces nie ma, a obawy i nadzieja z roku na rok jest tylko podgrzewana niczym mój spalony czajnik (za szkody poniesione przez autora wpisu w trakcie jego pisania nie odpowiadamy – przyp. red.). No nic, nie ma co więcej myśleć. Cieszmy się tym co jest i dajmy się chłopakom pokazać, a nie tylko gdybać. Może treningi i inne turnieje wybiją ich na ten wyższy poziom – tego im życzę.


Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.

Możesz nas także wesprzeć, kupując nam kawę w serwisie buycoffee.to.