Dlaczego nadal promujecie patologiczne zachowania w polskim esporcie?

Patologiczne zachowania w polskim esporcie to już chyba taki nowy standard, bo nawet nie zwracamy uwagi na to, kto zabiera się za organizację turniejów esportowych.

Wpis ten jest zainspirowany ostatnimi wydarzeniami na polskiej scenie esportowej. Postanowiłem poruszyć ten drażliwy temat, bo jakimś dziwnym trafem – tego typu akcje przechodzą bez żadnego: komentarza, reakcji czy nawet działania, ze strony samych: graczy, organizacji i zawodników.

Ciekawe kto organizuje kwalifikacje do PGA?

Co ma turniej do patologii? Okazuje się, że w polskim esporcie dużo. Wspomniane kwalifikacje do turnieju CS2 na PGA, są tego dobrym przykładem. Wiecie, niby nic takiego, bo przecież jakoś trzeba wyłonić najlepsze drużyny, które będą mogły się pokazać offline. Prawda?

No niby tak, ale nie do końca. Wszystko rozchodzi się o to, kto jest organizatorem tych rozgrywek. W informacjach zawartych w Regułach na Faceit, możemy znaleźć wzmiankę o fanpage’u organizatora, którym jest… Fantasyexpo. Początkowo oniemiałem, bo trochę nie mogłem w to uwierzyć. Czytam jeszcze raz i faktycznie – organizatorem kwalifikacji jest wspomniana firma.

Stary znajomy

Dlaczego to takie dziwne? To powinniście wiedzieć WY – gracze esportowi, bo to w waszym interesie leży pozbywanie się ze społeczności wszystkich ludzi, którzy działają na jej niekorzyść. Otóż w zarządzie Fantasyexpo figuruje od 2014 roku człowiek, który od 2020 jest także w radzie nadzorczej pewnej popularnej ligi esportowej. Mowa oczywiście o PLE.

A media milczą

I wiecie, nie chcę urządzać teraz jakiegoś publicznego polowania na czarownice, ale nie uwierzę w to, że gość, który pamięta moment założenia PLE i jest w radzie nadzorczej spółki, nie wiedział nic o jej: problemach finansowych, niewypłacaniu zaległych nagród etc. I teraz spółka tego człowieka, który najpewniej jest w jakimś % odpowiedzialny za obecny stan rzeczy w PLE, dostaje swoistą nagrodę w postaci zorganizowania kwalifikacji do PGA?

I nikt o tym nie mówi. Największy polski portal esportowy ma to gdzieś. Organizacje mają to w poważaniu. Gracze nawet nie sprawdzają kto organizuje im zmagania. Nawet takie PGS, które to ponoć chce rozwijać polski esport, wchodzi we współpracę z takimi ludźmi. A potem będzie wielkie zdziwienie, jak nagrody za kolejny turniej magicznie wyparują, albo pojawią się 5-10 lat po zakończeniu meczu finałowego.

Pora zmienić podejście?

Nie da się tworzyć stabilnego środowiska dla graczy esportowych, jeśli jego fundamenty będą dalej opierały się na jednostkach, które cenią sobie o wiele bardziej zyski, niż dobro społeczności. Jak to wygląda w praktyce, widzieliśmy już na przykładzie PLE. A przecież to nie jedyny przykład patologicznie działającej firmy z branży esportowej, która za cel postawiła sobie dymanie graczy na lewo i prawo (pozdrawiam ESL i ich ceny biletów).

W Polsce jednak jakimś dziwnym trafem, istnieje swoiste przyzwolenie na takie praktyki. I żeby było śmieszniej, mam takie nieodparte wrażenie, że nie wywodzi się ono bezpośrednio z pro sceny, tylko właśnie z tej niższej: amatorskiej i półamatorskiej, gdzie przekręty finansowe, były wykonywane przez wiele lat, na o wiele mniejsze sumy.

W normalnie działającym community, złodziej byłby traktowany jak persona non grata – bo okrada swoich. Za to w polskim community esportowym, złodziej to osoba zaradna, której trzeba dawać po 50 szans, bo przecież: to dobry człowiek, jak wchodzi na TS-a to zawsze dzień dobry mówi. Nie wiem jak wy, ale ja jednak wolę to pierwsze podejście.


Jeśli masz do nas jakieś pytania, to wyślij je nam poprzez formularz kontaktowy – postaramy się odpowiedzieć na nie tak szybko, jak tylko się da.

Możesz nas także wesprzeć, kupując nam kawę w serwisie buycoffee.to.